|
Dura lex sed lex - Parkingi zarządzane przez prywatne firmy |
| Autor |
Wiadomość |
phonemaniac
Videomaniac

Dołączył: 10 Paź 2008 Pochwał: 1334 Posty: 4441 Skąd: WKZ
|
Wysłany: 7 Sierpień 2025, 11:10 Parkingi zarządzane przez prywatne firmy
|
|
|
| Cytat: | "Zapewniali, że nie muszę pobierać biletu parkingowego". A jednak Mariusz dostał wezwanie do zapłaty
Mariusz od lat robi zakupy na Bazarku na Niekłańskiej w Warszawie. I od lat, na czas zakupów, zostawia samochód na pobliskim parkingu. Pewnego dnia za wycieraczką znalazł wezwanie do zapłaty 190 zł.
Parkingiem, na którym Mariusz zostawia swój samochód, od sierpnia 2023 r. zarządza firma EuroPark.
Mariusz jest osobą niepełnosprawną, ma I grupę inwalidzką. Zakupy na bazarku robi kilka razy w tygodniu. Ze względu na swoją niepełnosprawność, jest zmuszony korzystać z parkingu przy ul. Saskiej 78, którym zarządza EuroPark.
Parkingi przy sklepach czy galeriach coraz częściej oddawane są w zarząd firmom zewnętrznym. Zasada jest prosta: zazwyczaj parkowanie do kilkudziesięciu minut jest darmowe. Później trzeba płacić. Jak ktoś nie pobierze biletu uprawniającego do darmowych minut (albo nie zapłaci), to firma zarządzająca parkingiem będzie ubiegać się o zapłatę.
Chodzi przede wszystkim o to, żeby np. parkingi przed sklepami nie były parkingami osiedlowymi, na których okoliczni mieszkańcy zostawiają swoje samochody.
"Zapewniali, że nie muszę pobierać biletu parkingowego"
- Zaraz po objęciu zarządzania parkingiem przez EuroPark, przypadkowo spotkałem się z kontrolerem sprawdzającym bilety. Zapytałem go, czy jako osoba niepełnosprawna muszę pobierać bilet? - opowiada Mariusz.
W odpowiedzi usłyszał, że jeśli posiada i ma włożoną za przednią szybę ważną kartę N+ (dokument uprawniający osoby niepełnosprawne m.in. do bezpłatnego parkowania w strefie płatnego parkowania), to wszystko jest w porządku i nie musi pobierać biletu.
Rozmowa, jak zapewnia Mariusz, odbyła się przy świadku.
Mariusz więc parkował. Biletu nie pobierał. Żadnych problemów z tego powodu nie miał.
Aż do 25 czerwca, kiedy wracając z zakupów, za wycieraczką zastał wezwanie do uiszczenia opłaty dodatkowej w wysokości 190 zł. Powód? Brak ważnego biletu parkingowego.
- Po powrocie do domu od razu napisałem reklamację z prośbą o anulowanie wezwania, powołując się na wcześniejszą rozmowę z kontrolerem - mówi Mariusz. Załączył też paragony, potwierdzające cel jego parkowania.
Odpowiedź EuroPark? "W zaistniałej sytuacji nie ma podstaw, aby reklamacja została rozpatrzona w sposób pozytywny".
Mariusz się nie poddawał.
- Powtórnie złożyłem reklamację, powołując się na poprzednie argumenty - nie pobrałem biletu z parkometru nie dlatego, że byłem roztargniony, tylko na podstawie informacji udzielonej przez pracownika firmy. Prosiłem również o wyrozumiałość. Bardzo wysoka kwota mandatu jest dla mnie dużym obciążeniem finansowym, bo utrzymuję się z renty inwalidzkiej - mówi.
- Odpowiedź również przyszła odmowna, z zastrzeżeniem, że decyzja jest ostateczna i dalsza moja korespondencja jest bezcelowa - podsumowuje Mariusz.
"Równe i bezwzględne stosowanie regulaminu"
Wyborcza.biz poprosiła firmę EuroPark o odniesienie się do zarzutów Mariusza. Spytaliśmy, czy odkąd pracownik poinformował Mariusza, że nie musi pobierać biletu, zmienił się regulamin parkingu i czy kierowcy zostali o tym w odpowiedni sposób poinformowani.
"Treść regulaminu parkingu EuroPark obowiązująca na terenie parkingu zlokalizowanego przy ulicy Saska 78 w Warszawie jest niezmienna od 2023 r. Informujemy również, że pracownik EuroPark nie udziela wprowadzających w błąd informacji, o których wspomina użytkownik parkingu. Zasady funkcjonowania parkingu opisane zostały w Regulaminie Parkingu EuroPark" - czytamy w odpowiedzi przesłanej przez Ewę Wronowską, kierowniczkę ds. Obsługi Klienta i Windykacji.
Wronowska tłumaczy, że funkcjonowanie prywatnych parkingów regulowane jest odrębnymi zasadami, wynikającymi z przepisów prawa cywilnego oraz regulaminu danego parkingu. Na terenach prywatnych, takich jak parkingi przy centrach handlowych, osiedlach czy obiektach komercyjnych, zasady parkowania ustalane są indywidualnie przez operatora parkingu oraz właściciela.
Dlatego na parkingu, z którego korzysta Mariusz, nie ma wyznaczonego miejsca postojowego dla osób niepełnosprawnych. I karta N+ nie jest honorowana.
- Naszym celem nie jest ograniczanie praw osób z niepełnosprawnościami, lecz zapewnienie transparentności zasad i równego traktowania wszystkich użytkowników na określonych warunkach korzystania z infrastruktury prywatnej - tłumaczy Wronowska.
W odpowiedzi na pytanie, czy ustawiając parkomaty, Euro Park bierze pod uwagę potrzeby osób niepełnosprawnych, czytamy, że "w celu ułatwienia użytkownikom dokonywania opłat za parkowanie, udostępniliśmy różnorodne metody płatności – zarówno w parkomacie, akceptującym płatność kartą oraz bilonem, jak i poprzez aplikację mobilną ePARK".
Wyborcza.biz spytała też, jakie warunki trzeba spełnić, by reklamacja została rozpatrzona pozytywnie, skoro argumenty Mariusza nie wystarczyły.
- EuroPark zawsze traktuje każdą reklamację indywidualnie i z empatią. Działamy na podstawie umowy z właścicielami nieruchomości i obowiązujących przepisów prawa, co czasami wymaga równego, bezwzględnego stosowania regulaminu. Jednocześnie zależy nam, by nikt nie czuł się potraktowany niesprawiedliwie - poinformowała Ewa Wronowska i dodała, że "po ponownym przeanalizowaniu zgłoszonej sprawy, skontaktujemy się bezpośrednio z osobą, której dotyczy".
- Reklamacja została rozpatrzona pozytywnie. Opłata została anulowana - poinformował nas Mariusz.
Żeby uniknąć kolejnych wezwań do opłaty, przy kolejnej wizycie na bazarku będzie musiał pobrać bilet, choć de facto zapłacić za postój. Na parkingu przy ul. Saskiej 78 po pobraniu biletu darmowe jest tylko 30 minut, zdaniem Mariusza osoba niepełnosprawna w tym czasie nie zdąży np. wyjąć wózka, pobrać biletu i wrócić schować go za szybę auta, zrobić zakupów i spakować wszystkiego do bagażnika.
Jak funkcjonują parkingi przy sklepach?
- EuroPark Sp. z o.o. dokłada wszelkich starań, aby użytkownicy parkingu mieli pełną wiedzę na temat zasad jego funkcjonowania. Na wjeździe oraz na terenie parkingu umieszczono tablice informacyjne, zawierające regulamin, obowiązujący cennik oraz informacje o dostępnych formach płatności - podkreśla Ewa Wronowska.
Zdania na ten temat są jednak podzielone. W mapach Google EuroPark ma opinię 1,1/5. Parkujący na parkingach zarządzanych przez EuroPark, nie zostawiają na firmie suchej nitki.
Pisownia oryginalna:
Paweł: "Wyłudzacze pieniędzy. Pojedziesz sobie człowieku do McDonald i pyk kara 150 zł. Parking niby darmowy, brak oznaczeń na znakach że płatny. Wstyd i hańba!".
Adam: "Następny polski biznes. Wziąć parking w "zarządzanie" pod McDonalds, informacji o tym że bilet darmowy można pobrać praktycznie nie widać i wystawić Pana który czyha w krzakach i patrzy kto parkuje i nie idzie do parkomtu po bilet i ciach zdjęcie. Zwykłe żerowanie na ludziach".
Robert: "Podczas wpisywania tablicy rejestracyjnej do maszyny, nie wpisałem ostatniej litery przez wadliwy guzik. Akurat wracałem do auta gdy babka wypisywała mi mandat. Wytłumaczyłem sytuację ale ją to nie interesowało i zaczęła nawijać o regulaminie itd. Zero empatii".
Sandra: "Wjechałam na teren parkingu (przy bloku mieszkalnym, nie za jakimś szlabanem) i weszłam do sklepu zapytać, czy parking dla klientów jest bezpłatny (bo taką dostałam informację przez telefon od wynajmującego mi mieszkanie na weekend). Po dosłownie 3 minutach za wycieraczką miałam już, "mandat" na 120 zł. Tyle nie kosztują nawet dwie doby na tym parkingu. Okazało się, że pierwsza godzina parkingu rzeczywiście jest bezpłatna, ale po pobraniu bileciku. Zbliżała się 22:00, a parking był pusty, więc nawet nie zajęłam miejsca komuś na kim firma by zarobiła. Prosiłam o wyjaśnienie sprawy, niestety firma nie widzi problemu w swoich złodziejskich praktykach i odmówiła anulowania tej absurdalnej opłaty".
Bogusław: "Mnie też okradli. Pojechałem na wizytę u okulisty. Regulaminu nie ma. Parkometry potem w końcu znalazłem, ale litości powinien być widoczny przy wjeździe. Szlabanów nie ma. Konstrukcja parkingu idealnie pod wyłudzenie. Mandat zaledwie 1 minutę po zatrzymaniu co świadczy o źródle dochodów firmy".
"Zasadniczo, jak ktoś wjeżdża na parking zarządzany przez jedną z firm wynajętych przez sklep bądź galerię handlową, to zgodnie z regulaminem wywieszonym na słupach zawiera umowę najmu miejsca parkingowego. A jak nie zapłaci, to dostaje karę umowną, która może być egzekwowana na podstawie przepisów postępowania cywilnego" - tłumaczył w swoim artykule "Polowanie na parkujących pod dyskontem. Lawina wezwań do zapłaty dla kierowców" Piotr Miączyński.
Czy trzeba płacić opłatę dodatkową?
Na parkingach przy sklepach kierowcy za wycieraczką znajdują nie mandat (choć firmom zarządzającym takimi obiektami ten sposób myślenia jest mocno na rękę), a wezwanie do zapłaty. Żeby je wyegzekwować, trzeba złożyć pozew do sądu w zwykłym procesie cywilnym o zapłatę.
Radca Prawny Karol Hojda uważa, że to sytuacja przypominająca moment, kiedy ktoś idzie ulicą i nagle widzi leżącą na chodniku kartkę. Podnosi ją i czyta: "Skoro to czytasz, to chodzisz po moim chodniku i dlatego daj stówę, tu masz mój rachunek do przelewu. Jak nie dasz tej stówy, to cię będę windykować, mimo że nie mam zielonego pojęcia, kim jesteś i nie mam żadnej możliwości, żeby to ustalić. Ewentualnie napisz mi maila, w którym napiszesz, kim jesteś i wytłumaczysz, czemu masz mi nie płacić tej stówy, to może ci odpuszczę".
- Zapłacisz? Napiszesz? Wątpię – więc czemu to robisz, gdy znajdziesz dokładnie taką kartkę za wycieraczką samochodu? - pyta radca prawny na swoim blogu, zaznaczając od razu, że sprawa nie dotyczy opłat za parkowanie w miejskich strefach płatnego parkowania, bo tu zasady są kompletnie inne.
W rozmowie z serwisem Wyborcza.biz Hojda podkreślał, że jak ktoś znajdzie taki bilet za szybą, to nie należy składać żadnych reklamacji ani odwołań. Dlaczego?
- Bo rzekomi zarządcy domagają się w reklamacji wskazania kompletu danych osobowych, które potem są wykorzystywane do pozwu. Podkreślam przy tym słowo "rzekomi", bo od sześciu lat w żadnym procesie nie widziałem skrawka dowodu, aby dana firma miała uprawnienie do zarządzania określonych terenem - przekonywał Hojda.
Firmy zarządzające parkingami same jednak potrafią ustalić, kto jest właścicielem pojazdu (właściciel nie zawsze jest osobą, która parkowała pojazd). Po prostu składają wnioski do CEPiK (Centralna Ewidencja Pojazdów) o ujawnienie, do kogo należy dane auto. Robią to na podstawie art. 80cd. ustawy o ruchu drogowym, zgodnie z którą takie dane mogą być udostępnione, jeśli ktoś wykaże swój interes prawny.
Ministerstwo Cyfryzacji przekazało serwisowi Wyborcza.biz, że w 2024 r. EuroPark złożył 42 570 wniosków o udostępnienie danych kierowców do CEPiK.
Z kolei Apoca - która zarządza m.in. parkingami przy sklepach Lidl i Biedronka - złożyła 85 307 takich wniosków.
Właściciele pojazdów dostają później przedsądowe wezwania do zapłaty. Płacić? Nie płacić?
- Pozwać można osobę, która w konkretnym miejscu i czasie zaparkowała dany pojazd [na płatnym parkingu przed sklepem]. Firma, która rzekomo zarządza tym parkingiem, nie jest w stanie ustalić tożsamości tej osoby. Może co najwyżej ustalić tożsamość właściciela pojazdu, kierując wniosek do CEPiK. Tylko co z tego? Pozwanie właściciela jest właściwie równoznaczne z przegraniem procesu, bo wystarczy, że właściciel w sprzeciwie lub odpowiedzi na proces stwierdzi, że to nie on tam wtedy zaparkował. A to powód musi wykazać, że dana osoba zawarła z nim jakąś umowę, z której teraz wynika określony dług - tłumaczy Hojda w jednym z filmików umieszczonych na TikToku. |
LINK |
|
|
|
 |
Good info
|
|
|
|
|
|
|
|